– W porządku – powiedział. – Chcesz, bym użył swej mocy. Czy tak? .

– Tak...? Dzień dobry, panno Bergier... Tak, spałam, ale to nie... naprawdę. – Przypomniała sobie wiadomość, którą przekazał jej w piątek Albert, i spytała: Dzwonili państwo do mnie niedawno, prawda?... Wiem, próbowali państwo na komórkę. Była wyłączona... A o co chodzi? Problemy ze spadkiem? Muszę podpisać jeszcze jakieś dokumenty?... Aha, dobrze. Proszę połączyć... Tak, czekam. Dziękuję... – Głos sekretarki został zastąpiony muzyką, chyba Mozarta. – Tak? Dzień dobry panu, panie d’Allaines... Nie, skąd, wszystko w porządku, dziękuję... Mam dziwny głos? Pewnie dlatego, że właśnie się obudziłam... Proszę się nie przejmować, i tak za pół godziny musiałabym wstać, nastawiłam budzik... Tak, jasne, że pamiętam. Pan był pewien, że nie... Rozumiem. Dziękuję. I co powiedział?... Tak... ależ tak... Czy ona jest tego pewna? Minęło tyle czasu... Jest absolutnie pewna. To chorobliwa pedantka. Tak... tak, zrobił pan bardzo dobrze, że mi powiedział... Ma pan rację, najprawdopodobniej to nie będzie nic specjalnego... To ja panu dziękuję, panie d’Allaines. Do widzenia.. - Kiedy ja mówię prawdę... Tak było, jak powiedziałem.... Włączając w to. – Umrzesz? – spytała z niedowierzaniem Susan.. — Masz rację — przyznał Downar. — Być może, że jestem trochę niecierpliwy, chciałbym jednak już z tym skończyć, a chwilami wydaje mi się, że do końca bardzo daleko.. Spojrzała na André, by upewnić się, że wszystko jest w porządku. Podróż przebiegała bez problemów, pomimo że dziewczyna rozchorowała się zaraz po obudzeniu, a tuż przed lądowaniem w Ankarze — co Laura złożyła na karb tabletek przeciw chorobie awiacyjnej. Teraz siedziała cicho pomiędzy nią a Lloydem, trzymając w dłoni miniaturowy globus podarowany przez Lloyda i oglądała przewodnik po wschodniej Turcji, pełen fotografii Troi, Bergamonu i Efezu. Właśnie Turcja, a nie Grecją jak przypuszczała Laurą była kolebką klasycznej kultury hellenistycznej. Za zakładkę służyła dziewczynie jej ulubiona pocztówka ukazująca skupisko eleganckich domów wokół sztucznego jeziora w Duhok — luksusowa enklawa powstała w wyniku współpracy pomiędzy firmą hydroelektryczną budującą tamę a prywatnym kurdyjskim przedsiębiorcą budowlanym. Od czasu do czasu smukły palec wskazujący André gładził willę zaznaczoną na zdjęciu krzyżykiem. Pod pocztówką ukryła fotografię Khalida, na którą zerkała za każdym razem, gdy wydawało jej się, że nikt nie patrzy.. On — bohaterem! Dobry Boże, gdyby tylko wiedzieli... Ale wkrótce i tak się dowiedzą. I to wszyscy: Ewa, ojciec, przyjaciele w Dortmundzie, a pewnego dnia także i syn. Poznanie prawdy o nim pozostało jedynie kwestią czasu. Wcześniej czy później.... — A co pan wie, młody człowieku, o kretynkowatych geniuszach?. Wirus Marburg działa podobnie jak promieniowanie ją­drowe, uszkadzając praktycznie wszystkie tkanki organizmu. Szczególnie gwałtownie atakuje narządy wewnętrzne, tkankę łączną i skórę. W Niemczech ci, którzy przeżyli, całkowicie lub częściowo wyłysieli. IcA włosy obumierały i wypadały kępkami, jak pod wpływem silnego promieniowania. Nastę­pował krwotok ze wszystkich otworów ciała. Miałem w ręku fotografię człowieka zabitego przez wirus Marburg, wyko­naną na kilka godzin przed jego śmiercią. Leżał obnażony do pasa. Jego twarz była pozbawiona wyrazu, całe ciało po­krywały plamy i sińce, a na brodawkach sutkowych widać było krople krwi..

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: